Login:

Hasło:

Ostatnio dodane

2017.07.26
Zmarł prof. Marian Nowiński
14 lipca 2017 roku zmarł profesor Marian Nowiński, wieloletni pracownik A ...

|czytaj|

2017.07.09
Sploty na fali — wystawa w ramach Gdynia Design Days 2017
W dniach od 30 czerwca do 10 lipca można było oglądać wystawę WFP pt. ...

|czytaj|

2017.06.18
Historia wzornictwa, wykład II i III - zmiana terminu
Z powodu choroby dr Anny Dettloff wykłady II i III nie odbędą się ...

|czytaj|

2017.01.13
Colour Culture Science - księga abstraktów
Książka abstraktów wystąpień uczestników Międzynarodowej ...

|czytaj|

Polecane linki

|Więcej|

Start » Aktualności » Wystawy

Jaroslav Prokop- wystawa fotografii

2013.11.07, Paweł Orłowski

Zapraszamy na wystawę Muzykanci Jaroslava Prokopa. Otwarcie: "Galeria schody" 8 listopada 2013 godz 13.00.


„Dobre! Znam to! Kto robił te zdjęcia?“, słyszę przy różnych okazjach już od wielu lat. Jeszcze w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku takie pytanie w Czechach uznano by za szczyt kulturalnej ignorancji, ponieważ w dobrym tonie było rozpoznawać bez wahania zdjęcia muzyków i koncertów wykonane przez Jaroslava Prokopa.


Zdjęcia długowłosych młodych mężczyzn, odmawiających występowania w „znormalizowanej“ telewizji na różnych, urządzanych przez reżim, zabawach, należały do ikonografii kontrkultury w naszym (wtedy, dokładniej mówiąc,      w ich) kraju tak samo nieodłącznie, jak ich autor. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że Džerous, jak go wtedy nazywała większość bliskich przyjaciół, był bez wątpienia „oficjalnym“ fotografem na większości nieoficjalnych imprez, podczas których można było usłyszeć dźwięki elektrycznych gitar lub kwilenie harmonijki ustnej.


Jeśli underground w ogóle miał swoich nadwornego fotografa, to w tej tzw. „szarej strefie” (już od lat zastanawiam się, kto wymyślił takie ohydne określenie – wstrętniejsze jest chyba tylko określenie „aksamitna rewolucja”, ponieważ wywołuje wrażenie, że rozegrała się w burdelu) był nim właśnie Jaroslav Prokop, który w stosunkowo krótkim czasie ustalił własny kod estetyczny służący prezentacji tych, którym wprawdzie jeszcze nie zakazano występów, ale nie chcieli oni jednak zachowywać się tak, by uzyskać trwałą aprobatę władz. Wspomniany kod zasadzał się, w wielkim uproszczeniu, na prostej kompozycji, kontrastowym oświetleniu i podkreśleniu czarno-białych ujęć. Do dzisiaj może on być uważany za punkt odniesienia do oceny czystości stylu fotografii rockowej.


Nie ma większego sensu wymienianie wszystkich grup i muzyków, których fotografował Jaroslav Prokop. Należy jednak stwierdzić, że bez jego fotografii trudno sobie dzisiaj wyobrazić jakiś dłuższy artykuł, wywiad lub książkę na temat kultury muzycznej w naszym kraju. Jego ówczesne fotografie są nie tylko najbardziej autentyczną dokumentacją najważniejszych wydarzeń, które w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych można było oglądać na czeskiej scenie muzycznej, ale także dobrym kontrapunktem dla zaaranżowanych zdjęć Prokopa, drukowanych na okładkach płyt i plakatach zapowiadających koncerty.


 Jaroslav Prokop rzetelnie starzał się wraz ze swoimi modelami, ikonami buntu naszej minionej młodości, z tymi, którzy dawali nam pewność, że nawet w bezczasie realnego socjalizmu człowiek nie musi popadać w całkowitą beznadzieję. W czasach, w których na krótką chwilę wydawało się, że przy pomocy odzyskanej demokracji można będzie wyeliminować lub przynajmniej zneutralizować odpychającą stronę ludzkiej natury, niektórzy z modeli Prokopa zostali posłami do parlamentu naszego kraju i dyrektorami wielkich państwowych instytucji kulturalnych. Wtedy jeszcze wydawało się, że „przodownicy kultury” przekonani, że dobre jest tylko to, co może na siebie zarobić, w rodzącym się nowym społeczeństwie nie dostaną zbyt dużej szansy...


 Ale nawet dzisiaj nie należy rozpaczać. Dzięki ludziom takim jak Jaroslav Prokop możemy mieć pewną nadzieję, że tradycja pokazywania ludzi, rzeczy, wydarzeń i zjawisk takimi, jakie są naprawdę, nie zostanie całkowicie wyparta z centrum uwagi przez banalne widzenie świata rodem z musicalu. W ciągu tych trzydziestu pięciu lat pracy z muzykami (która, oczywiście, nie mogła być jedynym kierunkiem jego zainteresowań) Prokop stał się osobistością. Do jego fotografii porównują rezultaty swojej pracy także ci, którzy dzisiaj nie mogą przypomnieć sobie jego nazwiska. Mają je wyryte gdzieś pod skórą.


Karel Haloun